czwartek, 9 czerwca 2016

MultiMatka na walizkach

MultiMatka lubi... eee.... zmiany! Walizki też, ale tylko te skórzane. Jedno z drugim oznacza tylko jedno: PRZEPROWADZKA!!! MultiMatka długo czekała na tę zmianę. To taka zmiana wymarzona, wypracowana, wyrozmawiana... Ale jest! Będzie! Już niedługo!

Dlatego też w monotonne życie MultiMatki wkradły się kartony. Stosy kartonów. Oraz taśma. Kilometry taśmy klejącej. Jedno z drugim to niezła zabawa, więc duży ubaw ma oczywiście Trójca. Dzień w dzień w siedlisku budowane są coraz to nowe kartonowe zasieki oraz nieosiągalne wieżowce. Codziennie nowa konfiguracja. Multimatkowy dobytek leżakuje zduszony w pudłach lub w workach próżniowych. Większość książek już tuli się do siebie w kartonowych celach. Drżą z przejęcia nie mogąc doczekać się nowych półek i nowych rąk. Ciepłe sweterki hibernują cierpliwie pozbawione powietrza oraz kształtu. Życie na walizkach. Jeszcze troszkę. Już niedługo. Nowe siedlisko. Nowe życie. Nowa MultiMatka???




czwartek, 26 maja 2016

Happy MultiMother's Day!

Dzień Matki. MultiMatki. Dzień jak codzień,  z tym tylko, że poranna wachta dłuższa... aż do 12.30... Bałagan świąteczny zupełnie jak w dni robocze. Poranny ciepły płyn MultiMatka tym razem zdołała zaparzyć gdzieś około 14... Takie tam... Pralka i tak się kręci...

ALE



Multidzieci nie ma w domu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Yeeeaaaahh!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
YUPI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Suuuuuuupeeeeeeeeer exxxxxxxxxxxxtraaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


MultiMatkę troszkę poniosło... i tyle ją widziano!

Happy Mother's Day!!!




piątek, 13 maja 2016

Top 7, czyli najczęściej odwiedzane miejsca przez MultiMatkę


7.  Przychodnia. To dobre określenie. To miejsce, gdzie się przychodzi. I już. A potem się wychodzi. Galeria pięciominutowych wizyt. Salon wielogodzinnego oczekiwania. Receptomat. "Wylecz się sam". "Niech usiądzie". "Niech się rozbierze". "Niech się pocałuje"...

MultiMatka w kinie

MultiMatka lubi kino. Kino to duuuuża dawka ulotnej bezdzietności. I oto wreszcie, po paru ładnych latach, MultiMatka poszła po kina! Sama! Aż sama nie mogła w to uwierzyć... Jakimś cudownym logistycznym zbiegiem zdarzeń mogła udać się w to zaczarowane miejsce i zapomnieć się na całe 2 godziny!

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Wielka Włóczęga, czyli MultiMatka w podróży

MultiMatka lubi podróże. Te małe i duże. Z Trójcą to raczej wychodzą te małe, aż tu nagle zdarzyła się ta DUŻA! Ale od początku. Cel, a właściwie cele, MultiMatka miała ambitne! Najpierw zapakować dziatwę do pociągu o prędkości podświetlnej, następnie przesiadka, autobus, wysiadka  i trochę przestrzeni dla nóg małych ruchu spragnionych. Następnie autobus, przesiadka, znowu autobus i jezioro! Wywczas tamże i z powrotem bus, autobus, metro, dwa autobusy i w domu! Trzy województwa w trzy dni z Trójcą :D Tylko MultiMatka mogła wpaść na tak wariacki pomysł!

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

MultiMatka, czyli wół pociągowy...

W onym dniu MultiMatka postanowiła zabrać Trójcę na dwór celem wentylacji płuc zakurzonych i nieustannie kaszlących... Słońce świeciło. Wiosna pełną gębą, więc wio!
......................................................................

Po kilku godzinach spędzonych na beztroskich zabawach i poznawaniu świata pełną gębą przez Trójcę (najlepiej zdawał się poznawać Trzeci, który żywo upodobał sobie onego razu węgiel, którego teksturę doświadczał bezpośrednio w buzi....) czas było wracać. Niby baaardzo daleko nie było, ale skoro MultiMatka przyjechała pociągiem, to odjedzie także pociągiem... Traf chciał, że pociągi odjechały...

MultiMatka, której beztroska tego dnia także się udzieliła, postanowiła wracać piechotą. Rozlokowała parę książęcą (Pierwsza i Drugi) w karecie, zaś Trzeciego do chusty i go! 
I tak MultiMatka wygięta już nieco pod ciężarem Trzeciego maszerowała jak wojsko w pełnym rynsztunku. Uderzała miarowo w chodnik butami trekingowymi, które akurat napatoczyły się tuż przed wyjściem z siedliska, a które teraz uciskały znacząco tu i ówdzie... Maszerowała tak żwawo, że pierwszy padł pod nagłym uderzeniem Morfeusza Trzeci ukołysany w chuście jak aniołek na niebiosach. Parę kilometrów dalej poległ także Drugi błogo rozsiadając się w karecie, a na koniec również królowa zamknęła swe zmęczone oczęta...


I tylko MultiMatka niczego zamknąć nie mogła ani ukołysać się, ani gdzieś rozsiąść... Szła i szła, a mięśnie napinały się mocniej tu i ówdzie. Jedna ręka opiekuńczo podtrzymywała kołyszącą się lekko głowinę Trzeciego, druga zaś usilnie pchała karetę ze śpiącym księstwem... Zaprzęgnięta jak wół dotarła do domu tylko dzięki MultiOjcu i skonała!


środa, 30 marca 2016

MultiMatka w puszczy

MultiMatka lubi puszczę. Taki jakby większy las.  A w środku puszczy jest polana, a tam wioska. Taka sobie wioska, przez którą płynie rzeczka. Rzeczka jak tysiąc podobnych w Polsce. Miejsce trochę zwyczajne, ale i bardzo niezywkłe. Puszcza. MultiMatka lubi puszczę... Bardziej lubi już tylko ciszę...